Wysłane przez Karol_B, dnia 2010-03-11 o godz. 09:50
Dojrzały mężczyzna – podobnie jak św. Józef - jest człowiekiem prawym, nieodwołalnie kocha żonę i stanowczo broni dzieci- pisze w najnowszym "przewodniku" ks. Marek Dziewiecki.
Według Biblii najważniejszą miarą dojrzałości mężczyzny jest jego postawa wobec kobiety. Mężczyzna dojrzały to ktoś, kto potrafi pokochać kobietę aż tak mocno i wiernie, że ona zechce związać się z nim na zawsze i że zapragnie mieć z nim potomstwo (por. Rdz 1, 28).
Powołany do wiernej miłości
Ważnym sprawdzianem dojrzałości mężczyzny jest jego autonomia w odniesieniu do swoich rodziców, których kocha, a których mimo to potrafi opuścić po to, by założyć własną rodzinę. Odtąd najbardziej na świecie będzie się troszczył o swą żonę i dzieci. Dojrzały mężczyzna nie ma wątpliwości co do tego, którą kobietę pokochał najbardziej i na zawsze. Mężczyzna niedojrzały nie jest pewny tego, czy potrafi pokochać wiernie i na zawsze. Z kolei mężczyzna przewrotny nie ma zamiaru kochać, lecz chce się posługiwać kobietami po to, by wygodnie żyć lub by zaspokoić swoje popędy.
Pewien młody mężczyzna powiedział mi niedawno, że przynajmniej raz w miesiącu musi współżyć, gdyż nie jest w stanie panować nad popędem dłużej niż kilka tygodni. Wyjaśniłem mu, że jeśli nie nauczy się panować nad sobą, to nie będzie w stanie dochować wierności małżeńskiej, gdyż w każdym małżeństwie pojawiają się czasami sytuacje, które wymagają dłużej abstynencji seksualnej, na przykład z powodu poważnej choroby małżonka czy z powodu dłuższego pobytu jednego z małżonków za granicą. Mężczyzna, który nie kocha, nieuchronnie zaczyna odczuwać niepokój i próbuje go zagłuszyć. Prowadzi to do alkoholizmu, narkomanii, erotomanii czy innych uzależnień. Często próba ucieczki od rzeczywistości i odpowiedzialności prowadzi do agresji wobec innych ludzi i wobec samego siebie, do samobójstwa włącznie.
><> ><> ><>
Mieli nawet wspólną choinkę…
Rozmowa z Piotrem Szelągowskim współtwórcą filmu „Zapomnij o Kresach”, opowiadającego o masowym ludobójstwie dokonanym w latach 40. ub. wieku przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA na Polakach - mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej
ROZMAWIA: ŁUKASZ KAŹMIERCZAK
Pan musiał zrobić ten film, prawda?
- Do tej sprawy po prostu nie można podejść z chłodnym dystansem. Bo zupełnie inaczej ogląda się „Ogniomistrza Kalenia” albo czyta „Łuny w Bieszczadach”, a inaczej słucha bezpośrednich relacji ludzi, którzy byli naocznymi świadkami tych wszystkich potworności, jakie miały miejsce na Wołyniu.
Kiedy więc zacząłem interesować się głębiej tematyką masowych mordów UPA na Polakach, jeździć na imprezy kresowe, poznawać środowisko kresowiaków, spisywać relacje świadków - niektóre naprawdę bardzo wzruszające i traumatyczne – czułem, że coraz bardziej wchodzę całym sobą w tamten świat. Opisy tych wszystkich wymyślnych tortur, zdjęcia zmasakrowanych dzieci. Wie pan, ja mam czteroletnią córeczkę…
Ja też...
- No właśnie...
Takim drugim imperatywem, który pchał mnie do zrobienia tego filmu, była niemal absolutna medialna cisza wokół ludobójstwa Polaków na Kresach. Podobne milczenie panuje zresztą także wśród polskich polityków. Zmieniają się prezydenci, premierzy, parlamenty, a cisza jak trwała, tak trwa. Stąd właśnie tytuł - „Zapomnij o Kresach”…
><> <>< <><
Jestem nieciekawym katolikiem
Nie jest prawdą, że ktoś, kto pracuje w mediach, nie może myśleć inaczej niż w duchu liberalnym - mówi Krzysztof Skórzyński, reporter TVN, mąż, ojciec Antka
Rozmawia
ks. Dariusz Madejczyk
Koledzy mówią o Krzysztofie Skórzyńskim: ortodoksyjny katolik.
- Hmm... Ciekawe, kto to powiedział? Jeżeli ortodoksyjny znaczy prawowierny, to rzeczywiście jestem ortodoksyjnym katolikiem. Tyle że to nic więcej ponad to, że nigdy nie odstawałem od tego, co nazywamy nauczaniem Kościoła powszechnego. Raczej mam jakiś problem z tymi, którzy krytykują pewne posunięcia. Bo dla mnie wiara polega na zaufaniu do Kościoła.
Moi znajomi mówią czasem, że jestem gotów zmienić swoje poglądy, gdy je zmieni Kościół. Nie zawsze, ale tak rzeczywiście bywa. Wiara w Boga jest przecież także wiarą w Kościół i jest zaufaniem do niego.
Jeżeli mówią o mnie, że jestem katolickim ortodoksem, to pewnie również dlatego, że w ogóle jestem raczej człowiekiem konserwatywnym; takie poglądy są mi bliskie. Zdecydowanie jednak nie lubię i nie podzielam podziału na Kościół łagiewnicki i toruński.
<>< <>< ><>
więcej- w najnowszym "Przewodniku"/KMDM
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. kmdm.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo kasowania komentarzy naruszających regulamin.
Autor: Kasia, dnia 2010-03-22 00:37
Gdzie tacy są...?
Autor: s., dnia 2010-03-22 14:15
"Moi znajomi mówią czasem, że jestem gotów zmienić swoje poglądy, gdy je zmieni Kościół. Nie zawsze, ale tak rzeczywiście bywa. Wiara w Boga jest przecież także wiarą w Kościół i jest zaufaniem do niego."
Współczucie. Wyrzec sie własych pogladów, by iść za mężczyznami w sukienkach. Smutne.
Autor: Ula, dnia 2010-03-23 11:31
czemu atakujesz księdza, przecież mądrze mówi masz coś do tego artykułu?
Autor: Ewelina, dnia 2010-03-26 12:24
a ja szukam już tyle lat boje się ze starą panną zostanę , gdzie mozna znaleść prawdziwie miłujacego mężczyznę