|
 Pozwólmy się "wyłowić" Bożemu Miłosierdziu
Wysłane przez jas, dnia 2010-01-30 o godz. 15:11
Sobotnie popołudnie. W niewielkiej salce katechetycznej trwa "spotkanie z Biblią". Uczestnikami są głównie studenci oraz młodzież licealna. Zgromadzeni rozważają fragmenty z Pisma Świętego: "Wyznawajcie sobie grzechy jedni drugim" (Jk 5,16) oraz "Którym odpuścicie, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 22-23).
- Dlaczego należy spowiadać się przed kapłanem, który sam jest grzesznym człowiekiem? - pyta siedemnastoletnia dziewczyna. Obserwuję twarze zgromadzonych. Nietrudno zauważyć, że zadane przez nastolatkę pytanie wyraża wątpliwości wielu tu obecnych.
- Kapłan jest widzialnym znakiem Bożego miłosierdzia. Jest człowiekiem grzesznym, ale też się spowiada i za swoje grzechy żałuje. Podejmuje nieustanną pokutę i stara się być lepszy. Właśnie takim "narzędziem" posługuje się Pan Bóg, przekazując ludziom łaskę miłosierdzia - odpowiada prowadzący spotkanie kapłan, ks. kan. Waldemar Krzywiński.
- Czyż nie lepiej byłoby spowiadać się przed Bogiem? Ktoś powiedział, że naprawdę szczera spowiedź możliwa jest tylko przed Nim... - kontynuuje dziewczyna.
- Być może, ale skąd wiemy, że taka spowiedź byłaby łatwiejsza? Wypowiadając grzechy przed kapłanem, tak jak my - grzesznym człowiekiem, mamy pewność, że nas zrozumie, a wymierzając pokutę - będzie łaskawy, w całej świadomości odkupieńczej ofiary, którą za nasze grzechy dwa tysiące lat temu złożył sam Chrystus. Ci, którzy nie przystępują do sakramentu pokuty, są ubożsi o radosne doświadczenia Bożego miłosierdzia, hojnie rozdawanego w konfesjonale - mówi duszpasterz.
- Ale, czy kilka minut spędzonych przy konfesjonale wystarczy, by uzdrowić, oczyścić duszę zranioną przez grzech? - włącza sie do rozmowy siedzący obok chłopak.
- Chyba nie odmierzasz w kościele czasu ludzkich spowiedzi. Z drugiej strony, pomyśl tylko, ile dobra można zrobić przez kilka minut, ile ciepłych, życzliwych słów można powiedzieć, ile zrobić dobrych uczynków... Mówi się, że dobre kazanie powinno trwać nie dłużej niż kilka minut - tłumaczy ksiądz.
Następne zdanie, które wypowiada ten sam młody człowiek, mnie zaskakuje: - Ja jestem wierzący, ale do spowiedzi nie chodzę, bo to bez sensu - oświadcza. Jak to? - myślę. Przecież grzech skazuje nas na zerwanie łączności z Bogiem, jest, jak mówił Jan Bosko, przyczyną całego zła. Za każdym razem, gdy słyszę ludzi krytykujących sakrament pokuty, przypomina mi się stare, dobrze znane powiedzenie "Czasem sami odwracamy się od siebie plecami". Rezygnując ze spowiedzi, pozbawiamy samych siebie możliwości spotkania z miłosiernym Chrystusem. Konfesjonał to miejsce, w którym Bóg przytula nas do Swego serca. Czy tak trudno w to uwierzyć?
Moje wewnętrzne rozważania przerywa donośny, dochodzący z końca sali głos. - Czy ja mogłabym o czymś opowiedzieć?
- Bardzo proszę, jesteśmy tutaj po to, by rozmawiać - uśmiecha się ks. Waldemar.
- Długo nie korzystałam z sakramentu pojednania, bo brakowało mi pokory, tak potrzebnej, by uznać swoją grzeszność. Ale kiedyś, przechodząc obok kościoła, poczułam wewnętrzne pragnienie, które niejako "zmusiło" mnie, bym weszła do środka i wyspowiadała się. Pamiętam, że gdy uklękłam u kratek konfesjonału, bardzo się bałam, ale jednocześnie czułam, że potrzebuję rozmowy z Chrystusem. Powoli, na kolanach, krok po kroku wyznawałam swoje przewinienia. Gdy skończyłam, spowiednik powiedział: "Czym człowiek się karmi, tym żyje. Jesteś słaba, bo świadomie odwróciłaś się od Jezusa. Ale On cię teraz widzi i cieszy się bardzo, że do Niego przyszłaś". Te słowa były tak mocne, że po mojej twarzy natychmiast popłynęły łzy. Wtedy, w kościele otrzymałam coś, czego słowami opowiedzieć się nie da. Otrzymałam upragniony pokój serca, którego od dawna tak bardzo potrzebowałam...
Na sali zapanowała cisza. Młodzi ludzie nie mięli już więcej pytań. A może po prostu myśleli, że w tym właśnie momencie każde pytanie byłoby nie na miejscu? Ciszę, będącą jednocześnie podsumowaniem pięknego spotkania w duchu wiary, przełamał ksiądz: - Kochani, cieszę się na Waszą otwartość i pragnienie zgłębiania tematu dotyczącego sakramentu spowiedzi. Zachęcam do stawianie pytań swoim duszpasterzom, do odważnego „zaczepiania” księży, gdy w Waszych sercach będą rodziły się wątpliwości. Zawsze przecież można poprosić spowiednika o rozmowę poza konfesjonałem, taka rozmowa też może być objęta tajemnicą. Najważniejsze, abyście nie pozostali sami ze swoimi wątpliwościami. Nigdy nie ograniczajcie Bożego miłosierdzia. Nigdy nie odwracajcie się od Chrystusa. A gdy już zdarzy się wam „pobrudzić grzechem”, poproście Boga o dobrego kapłana i o łaskę przeżycia dobrej spowiedzi. Podejdźcie z odwagą do konfesjonału i pozwólcie się "wyłowić" Bożemu Miłosierdziu...
Katarzyna Szkarpetowska/KMDM
Komentarze do artykułu:
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. kmdm.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo kasowania komentarzy naruszających regulamin.
|
| |
|
Autor: alek, dnia 2010-04-28 11:38
Szkoda, że w naszej parafii nie ma takich spotkań, ps. bardzo ciekawy tekst
Pozdrowienia dla KMDM :))
|
|
|
| |
|
Autor: pokorny, dnia 2010-04-29 18:30
Jan Maria Vianney to był spowiednik ... przewidywał w duszach grzechy zanim zostały wypowiedziane.
|
|
|
| |
|