|
 Europa musi nas usłyszeć!
Wysłane przez Karol_B, dnia 2009-12-31 o godz. 13:41
W Strasburgu, nazywanym nie bez racji drugą po Brukseli stolicą Europy, w centrum konferencyjnym św. Tomasza spotkali się w połowie grudnia działacze organizacji obrońców życia niemal z całej Europy. Ani miejsce, ani data spotkania nie były przypadkowe. W Europie od dziesiątków lat trwa dyskusja na temat aborcji – jej całkowitego lub częściowego zakazu czy przeciwnie – pełnej legalizacji. W grudniu tego roku w Trybunale Praw Człowieka dużo się mówiło o aborcji – jej zwolennicy zażądali bowiem, by prawo do aborcji zostało wpisane do europejskiej Karty Praw Człowieka- pisze Katarzyna Woynarowska.
Inicjatywa tego zapisu wyszła z proaborcyjnych środowisk Irlandii, które podważają istniejące przepisy prawne, domagając się legalizacji aborcji nie tylko na Zielonej Wyspie, ale i na całym kontynencie. Pozew do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – zwany „ABC przeciwko Irlandii” – ruszył unijną maszynę, mobilizując do wzmożonej aktywności zarówno zwolenników, jak i przeciwników aborcji.
Irlandzki wątek...
W Irlandii obowiązują przepisy prawne podobne do polskich – aborcja jest prawnie dopuszczana w dwóch przypadkach: jeśli ciąża zagraża życiu kobiety lub gdy jest wynikiem gwałtu. Przed kilku laty słynna była sprawa nastolatki w ciąży, której rodzice domagali się od irlandzkiego sądu wydania zezwolenia na wyjazd dziewczynki do Anglii w celu dokonania tam zabiegu aborcji. Żądali tego nawet wtedy, gdy córka po rozmowie z duchownym publicznie oświadczyła, że chce dziecko urodzić. Nieletnia nie miała wówczas prawa do decydowania o swoim losie. Rodzice zrobili ze swoim dzieckiem, co chcieli – aborcja odbyła się w jednej z angielskich klinik.
<>< ><> ><>
Na mostach zaufania
Anna Wyszyńska
Kończył się rok 2000. Byliśmy już blisko granicy hiszpańskiej i noc zaczęła szarzeć. Kiedy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam niekończącą się karawanę autokarów jadących w tym samym co my kierunku – do Barcelony na Europejskie Spotkanie Młodych. Widok niezapomniany. Świadomość uczestniczenia w czymś niezwykłym. Konieczność odpowiedzi na pytanie, kim jest brat Roger, który od lat na przełomie grudnia i stycznia potrafi zachęcić do dalekiej podróży kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi. Miliony telewidzów zobaczyły brata Rogera, założyciela ekumenicznej wspólnoty Taizé, w kwietniu 2005 r. podczas pogrzebu Jana Pawła II. Krucha postać na wózku inwalidzkim, włosy białe jak habit, który miał na sobie, przyjmował Komunię św. z rąk kard. Josepha Ratzingera. Miesiąc później brat Roger ukończył 90 lat. W sierpniu podczas wieczornego nabożeństwa został kilkakrotnie ugodzony nożem przez niezrównoważoną psychicznie kobietę. W ciągu kilku minut zmarł.
><> <>< <><
Santo subito! – nie oznacza na skróty
Ks. Henryk Misztal
Tylko u tych, którzy rozumieją Kościół jedynie jako instytucję czysto ludzką, a nie Boską, i w umysłach żądnych sensacji mogły się zrodzić pomysły, że w procesie kanonizacyjnym możliwa jest droga na skróty, byleby szybciej go zakończyć i przez to bardziej przypodobać się ludziom. Tymczasem Kościół, postępując zgodnie z zasadą, że sprawy święte należy prowadzić święcie (Sancta sancte), i z wypracowanymi w ciągu wieków procedurami, pragnie odczytać ewentualną beatyfikację jako wolę Bożą pomnożenia Jego chwały, ukazania nam piękna świętości do naśladowania i wstawiennictwa błogosławionego przed Bogiem. Postępując w ten sposób, okazujemy szacunek również samemu Janowi Pawłowi II, który nakazał przestrzeganie takich reguł w konstytucji apostolskiej „Divinus prefectionis Magister” (25 stycznia 1983 r.). Spontaniczny i powszechny głos, wyrażający się m.in. w wołaniu „Santo subito!” już w czasie pogrzebu Jana Pawła II, dopiero po wnikliwych badaniach został uznany przez Kościół za głos Ludu Bożego, czyli prawdziwą opinię świętości. To pozwoliło Papieżowi Benedyktowi XVI na podjęcie decyzji o wcześniejszym wszczęciu procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, bez 5-letniego okresu oczekiwania. Na bazie tejże opinii proces przeszedł normalną drogę, obwarowaną wieloma formalnościami, służącymi lepszemu zdobyciu pewności moralnej na temat praktyki cnót heroicznych Sługi Bożego, czyli bliższego naśladowania przez niego Chrystusa. Droga ta rozpoczęła się poprzez proces gromadzenia dowodów świętości w diecezji rzymskiej, gdzie Jan Paweł II zmarł, i w Krakowie, gdzie dał się poznać jako gorliwy pasterz Kościoła lokalnego.
<>< <>< <><
Światowy Dzień Pokoju
Kazimierz Szałata
Prawdziwy pokój rodzi się w sercu człowieka. Ta podstawowa prawda przyświecała wielkiemu humaniście XX wieku Raoulowi Follereau, który jeszcze podczas okrutnej drugiej wojny światowej podjął inicjatywę ustanowienia Światowego Dnia Pokoju – takiego szczególnego czasu, który pozwoli każdemu z nas uświadomić sobie, że jesteśmy powołani do twórczego budowania podstawowych relacji między ludźmi. Co prawda historia ludzkości zapisana jest datami wojen i podbojów, ale, jak mówił Raoul Follereau, w końcu kiedyś musimy nauczyć się żyć po ludzku, to znaczy nie jedni przeciw drugim, ale jedni dla drugich. Tego uczy nas cywilizacja budowana na mądrości greckiej, rzymskim prawie i chrześcijańskiej religii. Szczególne zobowiązania w dziele budowania pokoju mają chrześcijanie, którzy nie mogą zapomnieć słów Jezusa Chrystusa, który w uroczystym Kazaniu na Górze mówi: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5, 9). To szczególne błogosławieństwo wynoszące nas do godności bycia synami Bożymi w sposób szczególny zobowiązuje nas do tego, byśmy zawsze i wszędzie byli aktywnymi budowniczymi pokoju.
><> ><> ><>
więcej- w najnowszej "Niedzieli"/KMDM
|
|