Wysłane przez Karol_B, dnia 2009-12-30 o godz. 14:12
No i przeminęło… 53 numery (tyleż samo tygodni) za nami, a wraz z nimi informowanie o tym, czym żył region i diecezja, co działo się w sporcie oraz kulturze. W numerze „Echa Katolickiego”, który oddajemy do Państwa rąk, miniony rok podsumowują włodarze.
Dowiadujemy się o przeprowadzonych inwestycjach i planach, przedsiębiorcy zdradzają, czy dotknął nas kryzys, w refleksyjny ton podsumowań uderzają też publicyści.
Dziękując Drogim Czytelnikom za całoroczne towarzyszenie, w 2010 r. wkraczamy z nadzieją, że nadal będziemy mogli liczyć na Państwa wsparcie i wierność. Pozostając zaś w pokoju oraz radości płynących z bożonarodzeniowego żłóbka, życzymy, by poszczególne dni Nowego Roku obfitowały w satysfakcję ze spełnionych dokonań, ale też aby nieukładania się spraw po naszej myśli nie przyjmować w kategorii porażki. Sursum corda! W końcu nigdy nic nie wiadomo… A tym, którzy zamiast planować, wciąż wracają do minionego, radzimy zaakceptować to, czego nie sposób zmienić, a tym bardziej cofnąć, wyciągać wnioski i nadal odważnie stawiać czoła wyzwaniom. W końcu jutro też jest dzień - jak mawiała Scarlett O’Hara.
pisze: Agnieszka Warecka
Ponadto w numerze:
<>< <>< <><
50 na 50
Nie mam pewności, kiedy Państwo będziecie czytali te słowa. Możliwe, że jeszcze przed wystrzeleniem korków od szampanów, a może już odsypiając szaleństwa sylwestrowych zabaw.
Niepewność owa nakłada na mnie nietypowe zadanie. Z jednej strony obliguje do jakiegoś podsumowania mijającego 2009 r., a z drugiej każe wyrazić nadzieje, związane z nadchodzących 2010 r. Cóż, trzeba więc sprawiedliwie podzielić kartkę papieru na dwie równe części i oddać po połowie każdej dacie...
pisze: Ks. Jacek Wł. Świątek
<>< <>< ><>
Czas przeżywany z Bogiem
Z ks. Pawłem Wiatrakiem, ojcem duchownym Wyższego Seminarium Duchownego w Siedlcach, rozmawia Monika Król.
Zbliża się koniec roku. Dla wielu z nas oznacza on czas podsumowań i refleksji nad własnym życiem…
Pomimo tego, że skończyłem w tym roku 40 lat, nie czuję, aby był to moment przełomowy w moim życiu. Czasem klerycy pytają, czy doświadczam kryzysu wieku średniego. W moim życiu kluczowym momentem było zdiagnozowanie przed pięcioma laty nieuleczalnej choroby stawów kręgosłupa. Wiele dni, które spędziłem w przeróżnych szpitalach i sanatoriach, oraz przyjaźnie, jakie wtedy zawarłem, nauczyły mnie nowego patrzenia na dar czasu. Dla moich niepełnosprawnych przyjaciół każdy dzień jest zarazem zmaganiem się ze słabością fizyczną, jak i szansą na rozwój. Dlatego nie ilość ukończonych lat czy daty, ale doświadczenia, które nas kształtują, są przełomowymi w naszym życiu. Podsumowując ten rok, z wielką radością myślę o alumnach, którzy przyjęli w czerwcu święcenia prezbiteratu i diakonatu, a dla których przez ostatnie dwa lata byłem ojcem duchownym...
<>< ><> ><>
Ruszamy w tany
„Obowiązek obowiązkiem jest, piosenka musi posiadać tekst” - śpiewał zespół Hey. I trudno się z tym nie zgodzić. Zwłaszcza mając na uwadze, że oto właśnie mamy karnawał i przyjdzie nam zatańczyć do niejednego utworu muzyczno-słownego. Co prawda nie zawsze przy tym zwracamy uwagę na słowa... A to wielki błąd. Są one bowiem często kopalnią przemyśleń wiele mówiącą o ich autorze i jego przesłaniu do ludzkości. Weźmy choćby na warsztat jeden z hitów disco-polo „Szmaragdy i diamenty”, królujący obecnie na dyskotekach i weselach, żeby zadać kłam tezie, że w piosenkach tego rodzaju muzyki, cytując zespół Hey: „W słowach słoma czai się. Nie znaczą nic”. Poniżej dowód, wers po wersie, na nieprawdziwość tego, jakże raniącego twórców, stwierdzenia:
Szmaragdy i diamenty chciałbym ci dać
za jedną chwilę, chwilę sam na sam...
pisze: Kinga Ochnio
><> ><> ><>
Więcej w papierowym wydaniu "Echa"/KMDM