„Że sam jest chory nieuleczalnie, wiedział od dawna: w sierpniu 2008 mówił, że umrze raczej prędzej niż później, ale że ponieważ każdego to kiedyś czeka, zamierza cieszyć się każdą chwilą, która mu jeszcze została.”- pisze Michał Okoński, autor „Tygodnikowego” bloga „Futbol jest okrutny!” o śmierci trenera Bobby’ego Robsona.
„Zawsze umiał odchodzić z godnością. Kiedy w 1990 r. żegnał się z reprezentacją Anglii, powiedział na konferencji prasowej: „Jestem tu po to, żeby powiedzieć ‘do widzenia’. Właściwie nie, nie ‘do widzenia’, tylko ‘żegnam’”. Jego autobiografia miała taki właśnie tytuł: „Farewell but not goodbye”.”