|
 Ogień Księdza Ignacego wciąż płonie
Wysłane przez Karol_B, dnia 2009-05-29 o godz. 09:53
W czerwcu mijają cztery lata od beatyfikacji
ks. Ignacego Kłopotowskiego. Za życia obiecywał,
że „w niebie nie będzie próżnował, ale wszystkim
pomagał” i tę obietnicę wypełnia- pisze s. Zofia A. Chomiuk CSL w najnowszym "Różańcu".
Kult Błogosławionego
Te cztery lata od beatyfikacji ks. Ignacego Kłopotowskiego były czasem kolejnych łask i oczekiwaniem na kanonizację. Jego kult rozszerza się po całym świecie. Prośby o relikwie, obrazki i materiały na jego temat napłynęły z Włoch, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Niemiec, Luksemburga, Arabii Saudyjskiej, Filipin, Holandii, Rosji, Ukrainy, Szwajcarii, Rumunii, Mongolii, Izraela, Malty, Portugalii i Belgii.
Zgromadzenie przekazało do kultu w kościołach i kaplicach na całym świecie 84 relikwie ex ossibus, czyli z kości Błogosławionego. Do kościołów i kaplic w Polsce przekazano 40 takich relikwii. 90 biskupów i kapłanów, pragnąc szczególnego wstawiennictwa błogosławionego kapłana, poprosiło o relikwie do osobistego kultu. Noszą je przy sobie również 23 osoby świeckie, 13 sióstr zakonnych różnych zgromadzeń oraz wszystkie siostry loretanki.
<>< <>< ><>
Gdybym dzisiaj spotkał św. Pawła
Rozmowa z ks. prof. dr hab. Waldemarem Chrostowskim, przewodniczącym Stowarzyszenia Biblistów Polskich
– Kończy się Rok św. Pawła. Jak Ksiądz Profesor ocenia ten czas?
– Podczas Roku św. Pawła dokonało się wiele dobrego. Przede wszystkim ożywiła się i wzmocniła świadomość tego, kim był św. Paweł i czego dokonał, oraz na czym polegała radykalna przemiana w jego życiu, dzięki której został pozyskany dla Chrystusa. Znacznie lepiej poznaliśmy początki wiary chrześcijańskiej, jej umacniania się i ekspansji. Pogłębieniu uległa także nasza wiara oraz rozeznanie, co w niej najważniejsze, na co trzeba zwrócić szczególną uwagę i co jest warunkiem dobrego apostolstwa oraz skutecznej ewangelizacji. Zaznaczył się również wzgląd na wielką żarliwość religijną, która jest najbardziej przekonującym argumentem w pozyskiwaniu innych dla Chrystusa.
Myślę, że największą pracę wykonał Ojciec Święty Benedykt XVI, głównie przez głębokie katechezy poświęcone Apostołowi Narodów oraz liczne inicjatywy teologiczne i duszpasterskie, które już zostały zrealizowane bądź znajdują się w toku realizacji – i to w różnych zakątkach świata, nie tylko w Europie i w miejscach związanych ze św. Pawłem. Można mieć nadzieję, że dla większości chrześcijan bardziej widoczna stała się prawda, że św. Paweł jest drugą po Jezusie Chrystusie osobą, której zawdzięczamy kształt naszej wiary i skuteczność jej głoszenia.
Rozmawiały: s. Wioletta Ostrowska CSL i Małgorzata Laskowska
><> ><> <><
Gaude Mater Polonia
Trasa pielgrzymki: Warszawa – Gniezno – Częstochowa – Kraków – Kalwaria Zebrzydowska – Wadowice – Oświęcim – Nowy Targ
Mija trzydzieści lat od pierwszej pielgrzymki apostolskiej Jana Pawła II do naszej Ojczyzny (2-10 czerwca 1979 r.). Jakże tych odwiedzin Polska wówczas potrzebowała! Komuniści obawiali się, że Papież przebudzi ludzkie sumienia, ożywi serce narodu. I tak też się stało. Rok 1979 to szczególna data w historii nie tylko polskich, ale i europejskich dziejów. „Proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością” – apelował wówczas w Krakowie. Pochylmy się ponownie nad papieskim przesłaniem tamtej pielgrzymki. Niech pomogą nam w tym poniższe wspomnienia (red.).
Noszę w sercu i pamięci podniosłą homilię
Pierwszą papieską pielgrzymkę przeżywałem w miejscu szczególnym – na warszawskim placu Zwycięstwa. Znajdowałem się wtedy na platformie wozu transmisyjnego, usytuowanego w pobliżu Hotelu Europejskiego – byłem kilka metrów nad ziemią. Stałem obok komentatorów uroczystości – śp. ks. Jerzego Chowańczaka i ks. Józefa Zawitkowskiego. Odpowiadałem za oprawę muzyczną pielgrzymki. Zarówno komentarze, jak i śpiewy, musiały być „przepuszczone” przez machinę surowej cenzury, co jest dla pokolenia urodzonego w wolnej Polsce rzeczą niewyobrażalną. W pamięci noszę wspomnienie podniosłej, natchnionej przez Ducha Świętego papieskiej homilii i jakże wspaniałych, spontanicznie wykonywanych pieśni, będących równie natchnionym przerywnikiem historycznych słów Ojca Świętego. Olbrzymi tłum śpiewał: My chcemy Boga, Chrystus Wodzem, i Boże, coś Polskę. Oczywiście był to śpiew „niecenzuralny”. Noszę to w sercu i pamięci. A tak zupełnie prywatnie nazywam ten warszawski plac – placem Zwycięstwa Jana Pawła II.
Ks. prałat Wiesław Kądziela, członek redakcji Mszy świętej radiowej I programu Polskiego Radia
><> <>< ><>
więcej- w najnowszym wydaniu Miesiecznika "Różaniec"/KMDM
|
|