Wysłane przez Karol_B, dnia 2009-02-28 o godz. 11:10
'Rodowita Sycylijka – s. Nazarena Scopelliti do Kielc, a zaraz potem jako dobry duch więzienia do Aresztu Śledczego na Piaskach, trafiła 12 lat temu. Patrzy ona na polskie więzienie z dystansem obcokrajowca. Uważa, że każde więzienie jak lustro odbija największe społeczne bolączki. U nas jest nią alkoholizm"- pisze Agnieszka Dziarmaga w artykule "Mówię więźniom: „Bóg was kocha”.
Siotra Nazarena, mówiąc to naprawdę nie musi uzasadniać swojej wiary. My, Polacy, mamy z tym problem. Bo aż "czterech na dziesięciu wierzących i praktykujących katolików nie radzi sobie w dyskusji o in vitro. Brakuje im argumentów. Nie potrafią wyjaśnić stanowiska. Co drugi nie do końca potrafi odpowiedzieć na pojawiającą się krytykę zwrotu Kościołowi zagrabionego przez peerelowskie władze majątku. Polscy katolicy najlepiej są przygotowani do debaty w sprawie aborcji. Tylko 28, 4 proc. przyznało, że biorąc udział w takiej dyskusji, nie wszystko potrafią wyjaśnić. Takie wyniki przyniósł najnowszy sondaż przeprowadzony przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego, kierowany przez ks. prof. Witolda Zdaniewicza na zlecenie „Niedzieli”- pisze Ks. Paweł Rozpiątkowski.
Ale zawsze z pomocą w tkich przypadkach moze przyjśc nam Anioł. O "Magdzie od Aniołów" pisze Witold Dudziński.
<>< <>< <><
Czy kiedykolwiek planowała posługiwanie w więzieniu? Nie myślała o tym, charyzmat, jej powstałego we Włoszech, zgromadzenia Sióstr Kolegium Świętej Rodziny koncentruje się na edukacji dzieci i młodzieży. – Widać taki był plan Pana Boga – mówi dzisiaj. Jeśli chodzi o kieleckie więzienie, to większość przesłanek była na nie: bariera językowa, młodość (miała wtedy ok. 30 lat i rzucającą się w oczy sycylijską urodę). Nakaz wewnętrzny był jednak na tyle silny, że nie można go było zignorować. Którejś środy poszła na Piaski, do Aresztu Śledczego, i tak to już trwa od 12 lat, wciąż i niezmiennie: w każdą środę, w każdą niedzielę, we wszystkie święta – s. Nazarena jest z więźniami. Siostra przygotowuje prostą katechezę, pomaga w opracowaniu liturgii czy specjalnego nabożeństwa, np. Drogi Krzyżowej, jasełek, krótkiego spektaklu. Razem dużo i chętnie śpiewają – więźniowie dopytują: Nazarenka, kiedy przyjdziesz z nami pośpiewać? S. Nazarena jest przede wszystkim zawsze otwarta na potrzebę rozmowy, a może jeszcze bardziej – gotowa do słuchania. – Wiesz, z nimi może nikt nigdy nie rozmawiał, oni potrzebują się wygadać. Powoli nabierają ufności, otwierają się. Mówią, a wtedy zaczynają coś rozumieć, dociera do nich (nieraz bardzo powoli): zrobiłem coś złego. A to nie takie proste – odróżniać dobro od zła – mówi. – Mnie zawsze chodzi o wartości, o budowanie na nowo osoby ludzkiej, o wzbudzenie miłości, której nigdy może nie doznali – wyjaśnia s. Nazarena.
><> ><> ><>
1. Gdy ktoś krytykuje stanowisko Kościoła w sprawie aborcji – czy jest Pan(i) przygotowany(a) do podania własnej odpowiedzi?
64,9 % – tak, mam zawsze właściwe argumenty
28,4 % – tak, ale nie wszystko potrafię wyjaśnić
6,6 % – unikam dyskusji na te tematy
2. Gdy ktoś krytykuje stanowisko Kościoła dotyczące in vitro – czy jest Pan(i) przygotowany(a) do podania właściwej odpowiedzi?
43,4 % – tak, ale nie wszystko potrafię wyjaśnić
42,5 % – tak, mam zawsze właściwe argumenty
14,1 % – unikam dyskusji na te tematy
3. Czy chciał(a)by Pan(i) mieć kapliczkę/figurę świętą w pobliżu domu, w którym Pan(i) mieszka?
81,5 % – tak
15,8 % – nie
2,7 % – brak odpowiedzi
<>< ><> <><
I choć dziś śpiewa niemal wyłącznie piosenki poświęcone Bogu, zaczynała od stylu country. Gdy za pierwszym razem nie dostała się na studia, zaczęła uczyć dzieci gry na gitarze. – Miałam sporo czasu, chciałam jeszcze coś robić. Zespół szukał wokalistki, poszłam na próbę dla sprawdzenia się. I tak trafiłam do country, choć wcale nie była to moja ulubiona muzyka – opowiada. Przyznaje dziś, że nie czuje tego stylu. Wkrótce Magda rozstała się z zespołem, zaczęła kręcić się z gitarą po koncertach i rozgłośniach, z czego niewiele wynikało. Pomógł jej Korneliusz Pacuda, znawca i popularyzator muzyki country. – Kiedy zaproponował mi występ na festiwalu w Mrągowie w 1994 r., byłam w siódmym niebie – opowiada. Ale to nie był przypadek. Zdolności muzyczne wyniosła z rodzinnego domu. Na Śląsku, z którego pochodzi, rodzinne muzykowanie nie było czymś wyjątkowym. Jej babcia była muzykalna, grała na pianinie i skrzypcach. Mama chodziła do szkoły muzycznej, tata grał na harmonijce ustnej. – Ale to babcia śpiewała mi pierwsze piosenki – wspomina wokalistka.
<>< ><> ><>
więcej- w najnowszym wydaniu Katolickiego Tygodnika Opinii "Niedziela"/KMDM