Wysłane przez Karol_B, dnia 2009-02-27 o godz. 13:12
Czas pędzi coraz szybciej. Niezależnie od statusu materialnego, rodzaju wykonywanej pracy czy miejsca zamieszkania. Uciekają godziny, dni, miesiące. Nieodwracalnie. Każdemu. Czasem warto zatrzymać się na chwilę, bo to, co było, nie powróci. A wtedy na pewno na wiele rzeczy będzie za późno.
Spowolnienie gospodarcze, jakie dotknęło światową gospodarkę, nas też powinno skłonić do myślenia. Bo jak na dłoni widać teraz, że nic nie może wciąż pędzić, rozwijać się i rosnąć. Tak jak przy uprawie ziemi potrzebna jest chwila odpoczynku, wytchnienia. Dla wiernych Kościoła Katolickiego takim momentem na złapanie oddechu z pewnością jest czas Wielkiego Postu. To tygodnie na zadumę, przemyślenia i wyciąganie wniosków. Dlatego Agnieszka Warecka w cotygodniowym raporcie próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak powinna wyglądać dobra spowiedź. Patrzymy też na bardziej przyziemne problemy. Magdalena Szewczuk w tekście „Egzamin z uczciwości” sprawdza, czy uczniowie polskich szkól nadal ściągają, a Kinga Ochnio pyta swoich rozmówców, jak zmiany przepisów o dofinansowaniu zatrudniania osób niepełnosprawnych wpłyną na ich sytuację zawodową. Oprócz tego kilka ważnych wskazówek medycznych dla pań. Bo kto zadba o Wasze zdrowie, jak nie Wy same?
<>< <>< <><
Między miłosierdziem a sprawiedliwością
Co ja mu powiem i co on pomyśli o mnie? - analizujemy, zbliżając się do kratki. Za mało w nas świadomości: kogo spotkamy i czym zostaniemy obdarowani. Tak bardzo przejmujemy się grzechami, jakie przyjdzie nam wyznać, że zapominamy o miłością, którą Bóg zechce nam ofiarować.
AGNIESZKA WARECKA
Niełatwo stanąć przed drugim człowiekiem - nawet jeśli wiadomo, że występuje on w imieniu Boga, obowiązuje go absolutna tajemnica oraz jest po to, aby pomóc nam powstać - i bez lęku wyznać to, co najchętniej zakopalibyśmy głęboko, okrywając całunem zapomnienia. Młodzi proponują spowiedź przez Internet, który ma im zapewnić anonimowość i większą szczerość. Inni próbują uciekać w ogólniki będące jedynie muśnięciem prawdy o sobie. Im szybciej usłyszą pukanie w kratkę konfesjonału, tym lepiej. Z drugiej strony w człowieku istnieje głębokie pragnienie oczyszczenia, spotkania z Kimś, kto jest większy od naszego grzechu i może pomóc związać na nowo zerwane wcześniej nici, uzdalniając tym samym do tworzenia zniszczonych relacji. Nie można mówić o spowiedzi, jeśli pomiędzy spowiednikiem i penitentem nie zostanie nawiązana nić jedności - zawiązany wspólny front przeciwko złu. Kapłan nie jest postawiony po to, aby sądzić, karać, krzyczeć. On stoi po stronie grzesznika. Ma mu pomóc odkryć prawdę o sobie. - Jego obecność, rada, rozgrzeszenie - mówi o. Piotr Jordan Śliwiński, kapucyn, twórca szkoły dla spowiedników - są znakiem tego, że także Chrystus i Kościół stają po stronie penitenta, a przeciwko grzechowi. Wyznaniu grzechów wtórują nieraz ogromne emocje. Nie są potrzebne. Gdy towarzyszą szczeremu wyznaniu, są raczej specyficznym pięknem tego sakramentu - dodaje.
><> ><> ><>
POLSKA Nominacja nowego metropolity
Być świadkiem wiary
W sobotę, 21 lutego, papież Benedykt XVI mianował ks. bp. prof. Andrzeja Dzięgę, dotychczasowego biskupa sandomierskiego, pochodzącego z diecezji siedleckiej, nowym metropolitą szczecińsko-kamieńskim.
O decyzji Papieża poinformował w specjalnym komunikacie abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce. Mianowanie nowego metropolity wiązało się z przyjęciem przez Ojca Świętego złożonej w zeszłym roku rezygnacji abp. Zygmunta Kamińskiego, który osiągnął wiek emerytalny. Abp A. Dzięga przez 6 lat sprawował posługę biskupa sandomierskiego. Oprócz działalności naukowo-dydaktycznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, którego jest profesorem, pełni również szereg odpowiedzialnych funkcji - jest m.in. członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski oraz przewodniczącym Rady Prawnej KEP. Jako członek Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu Rzeczpospolitej Polskiej i KEP angażuje się również w kształtowanie stosunków państwo-Kościół w Polsce.
Obrońca świętości życia
Abp Andrzej Dzięga związany jest z Radzyniem Podlaskim, gdzie się urodził i spędził wczesną młodość. W 1971 r. rozpoczął studia w Wyższym Seminarium Duchownym w Siedlcach. Święcenia kapłańskie przyjął 6 lat później z rąk bp. Jana Mazura. Młody ksiądz pracował w diecezji siedleckiej jako wikariusz parafii w Malowej Górze i Radoryżu. W latach 1978-1980 był słuchaczem Zaocznego Studium Pastoralnego na KUL, a w roku 1982 rozpoczął tam studia z zakresu prawa kanonicznego. Sześć lat później uzyskał stopień doktora nauk prawnych w zakresie prawa kanonicznego. W 1989 roku został skierowany do pracy naukowo-dydaktycznej na Wydziale Prawa i Nauk Prawnych KUL. W tym samym czasie mianowano go sędzią Sądu Biskupiego Siedleckiego, był także wicepostulatorem w procesie beatyfikacyjnym Męczenników Podlaskich. W latach 1996-2001 pełnił funkcję kuratora Katedry Kościelnego Prawa Małżeńskiego i Rodzinnego. W 1998 r. otrzymał stanowisko profesora nadzwyczajnego KUL.
oprac. Iwona Zduniak Urban
<>< ><> <><
Z szansami na otwartym rynku pracy
Z Zofią Żuk, prezesem zarządu zakładu pracy chronionej „Łuksja” z Łukowa, rozmawia Kinga Ochnio.
Jak nowe przepisy dotyczące zatrudniania osób niepełnosprawnych wpłynęły na sytuację zakładów pracy chronionej?
Przepisy, które są dostosowaniem do rozporządzenia Unii Europejskiej, stały się mniej korzystne dla zakładów pracy chronionej, a bardziej dla otwartego rynku pracy dla niepełnosprawnych. Zrównują one pomoc w postaci dofinansowania dla osób niepełnosprawnych zarówno na otwartym rynku pracy, jak i w zakładach pracy chronionej. W przypadku tych drugich subwencja jest niższa, bo nie ma już refundacji z ZUS-u. Jednocześnie nowe przepisy dają osobom niepełnosprawnym większą szansę zatrudnienia na otwartym rynku pracy.
Jakie możliwości daje niepełnosprawnym otwarty rynek pracy?
Osoby niepełnosprawne mogą pracować w każdej firmie, instytucji, urzędzie gminy albo starostwa, a nie tylko w zakładach pracy chronionej. Pracodawca, który zatrudni niepełnosprawnych, otrzyma takie samo dofinansowanie na te osoby, jak właściciel zakładu pracy chronionej.
Czy Pani zdaniem nowe przepisy mogą przyczynić się do redukcji zatrudnienia?
Zwolnienia mogą dotknąć najbardziej poszkodowane osoby, czyli ze schorzeniami specjalnymi. Te mniej poszkodowane znajdą pracę na otwartym rynku. Tym bardziej, że często mają wykształcenie i kwalifikacje, co powoduje, iż dla pracodawców z otwartego rynku pracy są bardzo atrakcyjne.
Natomiast osoby ze schorzeniami specjalnymi wymagają szczególnej opieki. W zakładach pracy chronionej mają na miejscu przychodnie, lekarza, są objęte pełną rehabilitacją, nie tylko zawodową, ale i społeczną. Kierujemy je na dodatkową rehabilitację, specjalne turnusy. Zakłady pracy chronionej są również dostosowane do takich osób pod względem architektonicznym. I nawet, jeśli najbardziej chore osoby mają bardzo niską wydajność, to takie zakłady są na to przygotowane. Natomiast teraz, przy dużo niższym dofinansowaniu, mogą nie wytrzymać ekonomicznie. To spowoduje, że te najciężej poszkodowane osoby stracą pracę, a na otwartym rynku szybko jej nie znajdą. Najczęściej z powodu niskiej wydajności, ale także ludzkiej mentalności, która nie sprzyja zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, szczególnie tych ciężej poszkodowanych.
<>< ><> ><>
„Watykańskie spiski”
Znajomość języków obcych w naszym społeczeństwie, choć poprawiająca się z roku na rok, niestety nadal jest dość słaba. Niemniej każdy z Polaków jest w stanie rozszyfrować kilka prostych zwrotów obcojęzycznych.
ks. Jacek Wł. Świątek
Do listy tychże należy zaliczyć okrzyk: „Santo subito!”, który pojawił się na transparentach w czasie pogrzebu Sługi Bożego Jana Pawła II i zawładnął naszą narodowa świadomością do tego stopnia, że szybki początek procesu beatyfikacyjnego Papieża Polaka odebraliśmy niemal jako objawienie. Rozbudzone nadzieje społeczne dopominały się wręcz natychmiastowej kanonizacji Karola Wojtyły, mimo że od początku zarówno hierarchowie Kościoła, jak i zaangażowani w sam proces beatyfikacyjny, nakazywali dokładność i staranność procedur, co oczywiście wiąże się z określonym czasem. Dlatego z pewnym zdziwieniem odebrałem niedawną wypowiedź biskupa Tadeusza Pieronka, który w rozmowie z włoskim portalem internetowym „Pontifex” żalił się, że proces beatyfikacyjny Jana Pawła II przeciąga się zbytnio. Jako zasadniczy powód takiego stanu rzeczy hierarcha wskazał na istnienie jakiegoś lobby w Watykanie, które nie jest zainteresowane szybkim wyniesieniem na ołtarze Papieża Polaka. Temat został podchwycony przez polską prasę oraz rodzimych komentatorów. Po kilku dniach czytelnicy i odbiorcy informacji nie mieli już żadnych złudzeń, że istniejące wokół Benedykta XVI lobby watykańskie, w ramach odwetu za pontyfikat Jana Pawła II (znacznie ograniczający ich zdaniem wpływy Kurii Rzymskiej), teraz chce doprowadzić do marginalizacji procesu oraz ogłoszenia Karola Wojtyły błogosławionym i świętym.
><> ><> <><
więcej- w najnowszym wydaniu Katolickiego Tygodnika Opinii "Echo Katolickie"/KMDM