Wiadomości KMDM
Główne tematy
Wywiady
Felietony
Archiwum wiadomości
Dezinformacje

Stream
TV i radio na żywo

Informacje
Media w internecie
Media z satelity
Przegląd prasy

Podyskutujmy
Czat
Forum - WARTO ROZMAWIAĆ!

O nas
Informacje dla prasy
Historia KMDM
Redakcja
Kontakt

Inne
Księga gości
KMDM na Twojej stronie
Archiwalne ankiety
Nieistniejące media
Zaps - archiwum
Linki i banery


Kanał informacyjny

Radio Oaza

Kanały stream stacji:

Radio Wojciech

Kanały stream stacji:

Katolickie Radio Ciechanów

Kanały stream stacji:

Ain Karim Skomielna Czarna

Kanały stream stacji: 48kbps

Radio Chrześcijanin

Kanały stream stacji: kanał gł. muz, inst. Biblia dla dzieci

Więcej stacji nadających w internecie

Kapelani Powstania

Warszawiacy modlili się w intencji Powstańców Warszawskich

Legnica: ponad tysiącosobowa grupa pielgrzymów wyruszyła na Jasną Górę

Duszpasterze rozmawiali o problemach rodzin

Krwiodawcy z Podbeskidzia pielgrzymowali do sanktuarium w Łagiewnikach


Wspomnienie - dr JANUSZ RADŁOWSKI (16.02.1931 - 14.10.2008)

Wysłane przez ANNAE, dnia 2008-10-31 o godz. 20:04

Już ponad dwa tygodnie minęły, Januszu, jak nie ma cię wśród nas, przyjaciół. Ciężkie dwa tygodnie...
W kraju powszechnie obowiązującej bezinteresownej zawiści byłeś ucieleśnieniem bezinteresownej dobroci. Byłeś zawsze uśmiechnięty, szarmancki wobec kobiet, wprost ugrzeczniony w kontaktach ze wszystkimi. Wyznawałeś wspaniałą zasadę, że grzeczność czy chamstwo w kontaktach z innymi pochłaniają tyle samo energii i zajmują tyle samo czasu, lecz grzeczność zawsze będzie procentować grzecznością i życzliwością. Żałować tylko trzeba, że owi "inni" tego nie praktykują...
Pamiętam, jak w 1987 roku podczas Kongresu Eucharystycznego spotkaliśmy młodego Kazacha - uczestnika imprezy. Zaskoczyła mnie serdeczność i życzliwość, z jaką rozmawialiście; przecież to w jego kraju doświadczyłeś tak wielu krzywd, to z Kazachstanu wyniosłeś najgorsze wspomnienia. Co odpowiedziałeś? "Przecież to człowiek i chrześcijanin. Nie ci ludzie zrobili mi krzywdę, ale system. Może dziadkom tego pana zawdzięczam życie, gdy moja mama być może im sprzedawała swoje sukienki albo wymieniała je na jedzenie?" Zaskoczeniem było spotkanie naszego azjatyckiego rozmówcy po dwóch latach, gdy był już słuchaczem naszego seminarium duchownego.
Trudno było cię nakłonić do traumatycznych wspomnień z pobytu w Kazachstanie, gdzie spędziłeś sześć ciężkich lat, lecz gdy się to udało - tylko przez chwilę byłeś narratorem i gawędziarzem, nieco dłużej przyrodnikiem, bo szybko stawałeś się poetą. Te zachwyty nad azjatyckimi bezkresami i głębią nocnego nieba nad Kazachstanem trwały godzinami. Twoje opisy tamtejszej przyrody były porównywalne z mickiewiczowskimi "Stepami akermańskimi". Chyba to zauroczenie przyrodą wpłynęło na późniejsze studia i pracę naukową.

Pamiętasz, Profesorku, jak w nieistniejącej osobowickiej piwiarni "Pod Kotwicą" zorganizowaliśmy przy jednym ze stolików hybrydę loży szyderców, miejscowego Hyde Parku i salonu krytyków. Skojarzenie z Hyde Parkiem wiąże się z tym, że w londyńskim nie wolno źle mówić o królowej, a w naszym zakaz ten dotyczył właścicieli lokalu. Inne nazwy naszego stolika są konsekwencją toczących się tam poważnych i żartobliwych dyskusji, zawsze burzliwych. Tematyka dysput była różna; kilkugodzinne analizy, czy dobrze przetłumaczono tytuł powieści Tołstoja "Droga przez mękę", bo może właściwsza byłaby "Męcząca droga" lub "Droga cierpienia"?

Kilka tygodni zajęła nam głośna lektura "Mikrokosmosu" i wytykanie zauważonych bredni faktograficznych, czemu towarzyszył gromki śmiech i rechot. Kiedy jeszcze prowadziłeś zajęcia ze studentami, którzy mieli wielkie problemy z zapamiętaniem łacińskich nazw roślin i stworzonek - "pracowaliśmy" nad metodami mnemotechnicznymi i szukaliśmy żartobliwie brzmiących spolszczeń, które później wykorzystywałeś w pracy. Podobno było to skuteczne... Do dziś nie wiem, jak to się stało, że nie poróżniły nas skrajnie różne poglądy polityczne: ty - narodowy chrześcijanin i demokrata, zafascynowany Piłsudskim i Dmowski, ja - lewicujący liberał. Ale przecież tolerancja to jedna z twoich wielu zalet. Dyskusje na tematy polityczne były ostre, podobnie zresztą nieszkodliwie kłóciliśmy się o sprawy religii czy teologii. "Czy można kłócić się z Bogiem?" - to tylko jeden z problemów. O kłótniach historycznych już nie wspomnę, bo było ich tak wiele.Na zawsze zapamiętam, że nasze spory i dyskusje zawsze gromadziły wokół stolika wielu słuchaczy, którzy często włączali się do rozmów. A słuchaczami byli barkarze z "Żeglugi na Odrze" i kierowcy, grabarze z Cmentarza Osobowickiego i przedstawiciele lokalnego marginesu. Nie gardziłeś nikim, a potrzebujących niejednokrotnie wspomagałeś szklanką piwa.

Oddałeś duszę Stwórcy 14 października, w dniu nauczyciela. Czy to zbieg okoliczności, że doskonały, ukochany przez studentów pedagog umiera w swoje święto? Jakiś symbol? Znak od Boga? Nie dowiem się nigdy... Swój talent pedagogiczny wykorzystałeś w naszych osobistych kontaktach, gdy po prostu zmusiłeś mnie do zgłębiania wiedzy, do kontynuowania studiów, publikowania dorobku i dzielenia się wiadomościami. Po kilku bezskutecznych namowach zrobiłeś wielką awanturę, która pozytywnie przyczyniła się do miany mojego podejścia do sprawy. Później tłumaczyłeś swój wybuch: "Jako twój z racji różnicy wieku prawie ojciec lub starszy brat miałem do tego prawo, ale jako twój przyjaciel miałem taki obowiązek". Czy mogłem się na ciebie gniewać? Byłbym ostatnim niewdzięcznikiem! Będę dozgonnie wdzięczny.

Nie potrafię ocenić twojego dorobku naukowego, lecz skoro jesteś jednym z częściej cytowanych polskich naukowców-biologów m.in. w fachowej literaturze amerykańskiej - o czymś to świadczy. Chwalili cię za to dawni współpracownicy akademiccy podczas ceremonii pogrzebowej.

Już na emeryturze zająłeś się popularyzacją wiedzy historycznej, przede wszystkim w zakresie dziejów Polski międzywojennej i wydarzeń II wojny światowej. Twoje felietony historyczne w Katolickim Radiu "Rodzina" miały naprawdę wielu słuchaczy. Do współpracy namawiały cię i organizacje kombatanckie, i niepodległościowe, dyrekcje szkół, Kościół i samorządy. Prelekcje i odczyty m.in. we wrocławskim Klubie Kolejarza gromadziły dziesiątki i setki słuchaczy. Jako wykładowca, prelegent i lektor zwiedzałeś cały Dolny Śląsk, i nie tylko: od Lubania po Racibórz, od Kłodzka po Milicz i Żmigród. Działałeś w szkołach i domach kultury, w świątyniach i wiejskich świetlicach, zawsze wypełnionych po brzegi. Posługiwałeś się zawsze piękną polszczyzną, nieco archaiczną, a dzięki temu każdy twój publiczny występ był naprawdę wielkim wydarzeniem. Urodzony gawędziarz z ogromnym poczuciem humoru, a przy tym z ogromną wiedzą historyczną. Omawianymi sprawami potrafiłeś szczerze zainteresować wszystkich, tym bardziej, że zawsze zajmowałeś się fragmentami dziejów z reguły omijanymi szerokim łukiem przez zawodowych historyków.

Przyznaję, że emfaza i patos, z jakim przemawiałeś, często drażniły niektórych uczestników, ale uzasadniałeś to znakomicie: "Z Ojczyzny nie można żartować, Polski nie wolno lekceważyć!". Wszystkie twoje prelekcje, odczyty czy artykuły były wprost przesycone patriotyzmem; właśnie patriotyzmu uczyłeś przede wszystkim młodzież. Nie pamiętam takich spotkań prowadzonych przez innych prelegentów, które zaczynałoby się wspólnym odśpiewaniem "Bogurodzicy"!

Pogrzeb: kilkaset osób, poczty sztandarowe, kompania honorowa i salwa, wzruszające przemówienia, wieńce, kwiaty i znicze. Żegnała cię naprawdę masa przyjaciół. Jednak najbardziej wzruszające pożegnanie zgotowała ci sama przyroda. Złota polska jesień, a nad cmentarzem setki głośnych dzikich gęsi w kilku kluczach. Tak pożegnała cię ukochana natura...

Warto zacytować prof. Leszka Kołakowskiego: "Odchodzą niepowrotnie, z niezawodną pewnością, nauczyciele naszego pokolenia, a wraz z nimi - cała formacja intelektualna i moralna, której ciągłość przechowywać nam trzeba pod gruzami ruiny polskiej kultury." Przecież to o tobie, Januszu, prawda?

Żegnaj, przyjacielu, na zawsze. Pamiętaj jednak o zarezerwowaniu w niebiańskiej loży szyderców kilku miejsc, bo przecież mamy tyle niedokończonych tematów...

Ryszard Troszczyński/Wrocław




REKLAMA

Komentarze (2)| Dodaj komentarz

drukuj


Komentarze do artykułu:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. kmdm.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Zastrzegamy sobie prawo kasowania komentarzy naruszających regulamin.

Autor: sonia, dnia 2008-11-08 14:51


piękne i bolesne
ale może te złote liście i klucz gęsi
będą symbolem TEGO nieobecnego juz Profesora

Autor: Wrocławianin, dnia 2009-07-20 22:25


Była jeszcze przed pogrzebem, wczesnym rankiem żałobna Msza Święta w kościele Św. Maurycego we Wrocławiu sprawowana przez pięciu księży pod przewodnictwem Ks.Prałata Stanisława Pawlaczka,a potem wspomniany już pogrzeb po południu na Cmentarzu Osobowickim, gdzie Doktor Janusz spoczął w grobowcu obok swojej ś.p. Mamy. Daj Mu Boże wieczny pokój za tyle dobra, które wyświadczył ludziom za ziemskiego życia.

Napisane przez ANNAE

Więcej w dziale Felietony

Pielgrzymka Rodziny Radia Maryja
Radio, które niesie Nadzieję- rozmowa z dyrektorem Radia Nadzieja, ks. kan. Krzysztofem Jurczakiem
Zmarł ks. prof. Antoni Lewek, założyciel Instytutu Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa na UKSW
Radio VOX FM z powrotem PLUSEM!!
Nowa strona Radia Warszawa
Bielańska Scena Muzyczna: pożegnalny koncert Chili My i jubileuszowy 40+30/70
Ks. Grzegorz Walkiewicz szefem Radia Warszawa







Wymiana Banerów Stron Chrześcijańskich


Serwis nie ponosi odpowiedzialności za treść reklam!
© Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez podania źródła ZABRONIONE.

Hosting dla kmdm zapewnia Kdm.pl. Nasze domeny utrzymuje Forpsi.pl. Statystyki odnotowywuje Google Analytics.